Jest takie przeświadczenie, że broń Boże za nic w świecie absolutnie nie schylaj się do ziemi zginając kręgosłup. W sumie...to się nie dziwię. Wielu ludzi doświadcza naprawdę paskudnego bólu pleców bezpośrednio po schyleniu się w ten sposób do ziemi. Więc zrozumiałe jest, że skojarzenia są do dupy (tak samo do dupy jak często promieniowania, które się razem z tym pojawiają).
Ale ale ale!
A co jeśli ci powiem, że to nie schylanie doprowadziło do tego bólu? Co więcej! Co jeśli ci powiem, że POWINNIŚMY się w ten sposób schylać? Zanim jednak odobserwujesz profil i stracicie wiarę w terapię manualną, to doczytajcie do końca!
Kręgosłup to kawał rusztowania. Nie tak łatwo go uszkodzić. Tym bardziej odcinek lędźwiowy, który jest STWORZONY DO ZGINANIA SIĘ! Każdy krąg stabilizuje bardzo dużo ciasno upakowanych więzadeł i mięśni. Czyni to z kręgosłupa naprawdę kawał mocnej struktury.
Jednak prawdą jest, że jeśli coś jest nieużywane, to zanika. Dlatego jeśli nie ćwiczymy naszego ciała w konkretnych kierunkach, to może w końcu się zdarzyć przy tych ruchach totalna lipa. Dlatego jeśli zaniedbujemy nasze ciało, to ono w końcu zaniedba nas. I w ten sposób tak prosta czynność jak podniesienie długopisu z podłogi, może sprawić, że już się nie wyprostujemy.
Dlaczego tak się dzieje?
Bo nasze ciało nie jest przygotowane do tego ruchu. Bo za mało zostało przygotowane do tego ruchu. Może być też tak, że możliwości przyjęcia różnych bodźców przez nasze ciało zostały już wyczerpane. I wówczas wystarczy ten symboliczny długopis podnoszony z ziemi, byśmy się już nie wyprostowali.
Mięśnie się nadmiernie napinają, ponieważ nie są w stanie wykonać swojej funkcji poprawnie. Dlatego ten brak możliwości wyprostowania się, to nic innego jak spięty nadmiernie mięsień, który się pogubił i postanowił się nadmiernie napiąć.
Żaden dysk nie wypadł. Żadne korzonki się nie uszkodziły. Żaden diabeł po plecach nie leje rózgą.
Mięśnie. To wszystko.
Terapia w takich przypadkach ma za zadanie m.in. przywrócić zdolność mięśni, do utrzymania naszego własnego ciała.
Najważniejsze jest jednak to, że nic poważnego się wówczas nie dzieje. Najczęściej nie ma nawet potrzeby robić rezonansu. Wystarczy udać się do terapeuty, który oceni w jakim stanie znajduje się pacjent.
I potem do dzieła!
#znajdezdrowie
Krzysztof Szarski