Wiesz co się dzieje, kiedy prowadzisz auto i inne auto uderzy w Ciebie od tyłu? Takie zdarzenia doświadczyło moja pacjentka...czterokrotnie w ciągu ostatnich 10 lat. Jednak po ostatniej kolizji ciało już nie wytrzymało.
Pacjentka krótko po ostatnim wypadku doświadczała:
- dużych bólów głowy
- problemu z trzymaniem własnej głowy (musiała wspomagać się rękami)
- praktycznie braku ruchomości w odcinku szyjnym przez napięte mięśnie
- i dużego promieniowania i drętwienia w obu rękach i brak czucia dłoni
Skąd te dolegliwości?
W sytuacji gdy podczas kolizji głowa bezwiednie jest szarpana w przód i w tył, nasz mózg otrzymuje informację, że głowa jest w „niebezpieczeństwie”, bo zbyt mocno się rusza i należy ją „usztywnić” poprzez nadmierne napięcie mięśni.
Stąd ogromne napięcie mięśni, brak ruchomości głowy i promieniowania do obu rąk.
Dlatego pierwszym zadaniem nie jest, by za wszelką cenę rozluźnić napięte mięśnie, bo nasz mózg nie został przekonany, że głowa może już te zakresy uzyskać. Zamiast tego, pierwszym krokiem jest praca na układzie nerwowo-mięśniowym, by zapewnić mózg, że mięśnie już mogą pracować tak jak wcześniej. Jeśli zrobimy to, wówczas napięcie spadnie i zakres ruchomości szyi się zwiększy.
Opisywanej pacjentce zajęło to 4 wizyty i od sytuacji w której nie mogła w ogóle ruszać głową, doszliśmy do stanu 99% pełnej ruchomości. Pacjentka wytrwale pracuje na swoje postępy i ma się coraz lepiej.
Następnie zostanie praca na kości krzyżowej, na układzie kostno-stawowym i integracji górnej części ciała z dolną.
Nie bagatelizujmy wypadków, nawet pozornie nieistotnych, bo mogą nieść za sobą dość przykre konsekwencje.
#znajdezdrowie
Krzysztof Szarski