O osteopatii można napisać na dwa sposoby. Trudno i łatwo.
Gdy ponad 6 lat temu chciałem dowiedzieć się czym jest osteopatia, Internet niespecjalnie mi w tym pomagał. Czytałem coś o „sztuce”, „filozofii”, „kompletnym zdrowiu”, i tym podobnych enigmatycznych frazesach z których nie rozumiałem nic. Cała ta retoryka sprawiała, że osteopatia wydawała się czymś nieosiągalnym dla zwykłego śmiertelnika i czymś, czego mój prymitywny umysł nie byłby w stanie pojąć. Dlatego czym jest osteopatia (w moim rozumieniu) chcę napisać prosto i zrozumiale.
To jazda!
Osteopatia to przede wszystkim terapia manualna. Czyli terapeuta pracuje swoimi rękami na ciele drugiej osoby. Na początku tworzenia osteopatii, czyli jakieś 150 lat temu w USA, osteopatia opierała się w większości na manipulacjach stawowych (czyli na tych ruchach po których jest słyszalne i odczuwalne słynne „kliknięcie”). Może się to kojarzyć z kręgarzem, lub chiropraktykiem, lecz są to zupełnie inne sprawy.
W trakcie rozwoju wytworzyły się również techniki powięziowe. Jednak nie te bolesne, przy których celowo wytwarza się stan zapalny, tylko bardziej subtelne i wykorzystujące bierny ruch pacjenta. Następnie doszła praca na czaszce oraz na narządach wewnętrznych. To w dużym skrócie.
I teraz! Czego szuka osteopata podczas terapii? Ohoho, tutaj ktoś może powiedzieć, że pierwiastka zdrowia, jedności pomiędzy ciałem, a umysłem, równowagi, homeostazy itd. itd. Zakładam, że to niewiele mówi...
Dlatego, czego tak naprawdę szuka osteopata? Osteopata poprzez swoje ręce, wyczuwa napięcia w ciele pacjenta. Stara się wyczuć w którą stronę cały układ kostny, mięśniowy i powięziowy „prowadzi” terapeutę i w rezultacie, które miejsce potrzebuje najwięcej uwagi. Gdy ten wzorzec napięciowy zostanie „odczytany” w ciele, to wówczas przechodzi się do terapii. Dlatego jeśli boli ręka, to osteopata szuka, który obszar w ciele powoduje, że ta ręka boli. Dlatego często nie dotyka nawet miejsca, które boli.
Osteopata sprawdza, które miejsce w ciele, poprzez swoją zaburzoną pracę, powoduje dolegliwości bólowe w innych częściach ciała.
„No dobra, to jeśli chodzi o kości, mięśnie i powięź. Ale o co chodzi z tą czaszką i narządami wewnętrznymi?”
Narządy wewnętrzne również mają swoją funkcję i ruchomość. Jeśli są jakieś zaburzenia na poziomie narządu, to może to generować ból w jednym miejscu i może zaburzać pracę innego miejsca, np. barku lub biodra. Ale może to działać w drugą stronę. Przewlekłe przestymulowanie np. barku, może w rezultacie wpływać na narządy wewnętrzne, poprzez unerwienie. Dlatego osteopata może wpływać swoimi rękami na mechaniczną ruchomość narządów wewnętrznych, lub ich okolic, co wpłynie jednocześnie bardzo korzystnie na ich funkcjonowanie.
„A ta czaszka?”
Czaszka, to jakby nie patrzeć, również narząd ruchu. Często pomijany, ale na czaszce jest od groma stawów, mięśni, więzadeł i wiele innych struktur. W samej czaszce znajduje się najważniejsze organy centralnego układu nerwowego i hormonalnego. Zaburzenie funkcjonowanie tego całego systemu, będzie miał na te poszczególne elementy wpływ. Osteopata skupiając się na konkretnych połączeniach pomiędzy kośćmi czaszki, może wpływać na ich funkcjonowanie i napięcie.
A sama osteopatia dąży do tego, by jak najbardziej usprawnić przepływ krwi w naczyniach krwionośnych. By tego dokonać, ostaopata szuka blokad i napięć w ciele, które mogą ten przepływ utrudnić.
A wszystko po to, by pacjent miał się CAŁY lepiej, a nie tylko miał się lepiej w poszczególnych częściach ciała.
Najlepiej obrazuje to cytat: Osteopatia zakłada leczenie ciała jako całość, a nie całego ciała.
#znajdezdrowie
Krzysztof Szarski